Wywiad "Gonca" z O. Adamem Filasem, OMI

Wywiad "Gońca" z Ojcem Adamem Filasem, OMI 

Rośnie polski kościół w Brampton

"Nie muszę się już więcej
malkontentami przejmować..."

"Goniec" -  Trzy miesiące temu zaczęła się budowa kościoła, a jednocześnie rozpoczął się etap najbardziej gorący, bo do końca roku trzeba zebrać niezbędne do zakończenia budowy fundusze. Jakiej wysokości?

O. Adam Filas, OMI -  Myślę, że większość rodaków już o tym słyszała, iż 8 grudnia, w święto Niepokalanego Poczęcia NMP rozpoczęliśmy budowę fundamentów pod kościół  i do Bożego Narodzenia potrzeba zebrać trzy miliony dolarów. Jest to wielka suma jeżeli zbiera ją tylko grupka ludzi, jeżeli serce okazują tylko ci, którzy są najbardziej zaangażowani, którzy od samego początku wspierają to dzieło i którzy zawsze w to co robimy wierzyli, natomiast kiedy mówimy o całej Polonii, bo przecież jest to milenijne dzieło Polonii Kanadyjskiej, to trzy miliony dolarów nie wydaje się tak wielką sumą w porównaniu z tym cośmy już zrobili, czegośmy dokonali. Zebraliśmy przecież ponad 8 milionów dolarów w gotówce, które zdeponowaliśmy w archidiecezji Toronto.

"Goniec" - Ojcze, budowa ma niesamowite tempo, niezwykle szybko wychodzi z ziemi - czy da się ją ukończyć jeszcze w tym roku. Czy takie są plany?

O. Adam, OMI - Tak, od samego początku, kiedy planowaliśmy budowę tej pięknej świątyni z naszym generalnym kontraktorem  z firmy JOMAR z Hamilton, której szefem jest Józef Kutlesa - Chorwat, mówiliśmy o świętach Bożego Narodzenia tego roku. Nic do tej pory się nie zmieniło, zawsze potwierdza nam, że być może nie będzie wszystko jeszcze skończone, być może trzeba będzie później, po świętach wrócić na miesiąc lub dwa, żeby pewne rzeczy podokańczać, ale z pewnością będzie wystarczająco bezpiecznie za wiedzą i pozwoleniem od miasta, aby wejść do nowego kościoła i odprawić pierwsze historyczne Pasterki.

"Goniec" - Czy po zakończeniu tego etapu stawiania, lania betonu na fundamenty, tej podstawy kościoła, nadejdzie taki moment, kiedy główny wykonawca będzie zatrudniać też podkontraktów Polaków?

O. Adam, OMI - Tak, ten proces zapraszania i sprawdzania kwalifikacji polonijnych podwykonawców dokonuje się właśnie w tym czasie. Jest to swego rodzaju przegląd naszych polonijnych firm. Mamy już te, które się zgłosiły wcześniej i teraz sprawdzamy czy oni są w stanie sprostać takiemu zadaniu. Są też z pewnością inne, z którymi jeszcze nie mamy kontaktu, a które dzięki tej rozmowie skorzystają z naszego zaproszenia. Będziemy oczywiście jeszcze bardziej to nagłaśniać, myślę że dzisiejszy wywiad i otwarte serce "Gońca" też spowoduje, że prezydenci naszych polonijnych firm zainteresują się i zwrócą do nas właśnie z taką propozycją współpracy. Trzeba spełniać odpowiednie wymagania "financial stability of the firm and bonding", czyli zabezpieczenie finansowe i ubezpieczenia. Trzeba będzie wypełnić specjalną aplikację, jej formę już można otrzymać od naszego architekta, trzeba ją  wypełnić  z propozycją współpracy i otrzymania kontraktu od naszego generalnego kontraktora. On nam obiecał na samym początku, że jeśli chodzi o subkontraktorów, to będzie szukał najpierw pośród naszych rodaków a dopiero później, gdy sprawdzi rynek i się nikt nie zgłosi albo się firmy nie będą kwalifikowały,  będzie szukał gdzie indziej.

"Goniec" - Pierwotny projekt uległ pewnym modyfikacjom. Czy one mają wpływ na wygląd lub na funkcjonalność kościoła? Czy będzie on mniejszy, czy będzie mniej użyteczny?

O. Adam, OMI - Powiem na początku, iż projekt „Polonia Millennium 2000” - jako całość, pozostał  niezmieniony. Tak więc jesteśmy wierni początkowej wizji „wspólnoty wokół kościoła”.  Kościół będzie więc w centrum i będzie magnesem, źródłem mocy i życiodajną glebą dla pozostałych elementów tego millennijnego dzieła, czyli Centrum polskiej Kultury, Plazy polskiego biznesu oraz domu seniora. Można powiedzieć, że ten projekt przez te wszystkie lata przygotowań, rzeczywiście dorastał w naszych sercach i w naszych umysłach, a myśmy dorastali do tego projektu. Jeżeli chodzi o kościół, to jego wygląd zewnętrzny pozostaje ten sam, natomiast zmieniła się trochę jego funkcjonalność. Przy końcowej fazie projektowania świątyni mieliśmy przede wszystkim na uwadze trzy aspekty: funkcjonalność w użyciu, ekonomiczność w utrzymaniu oraz solidność w wykonaniu. Kościół buduje się na pokolenia i robi się to dla większej Bożej chwały, tak więc nie można tego zrobić bylejak i najtaniej; bowiem później kosztuje to podwójnie. Tak, ze względu na malejącą liczbę rodaków przylatujących  z Polski na stałe oraz trudne warunki ekonomiczne w tych czasach, postanowiliśmy, aby nasza świątynia miała wymiar wielofunkcyjny. Tak więc pod tym samym dachem znajdą się: kościół na 1000 miejsc siedzących, chór, który pomieści sto osób, kaplica wieczystej adoracji Najświętszego Sakramentu, przestronna zakrystia, biura parafialne, sala  parafialna z kuchnią, sześć pięknych salek katechetycznych. Oczywiście wiemy, że znajdą się tam również ubikacje, magazyny, archiwum, pomieszczenia na wyposażenie techniczne, elektryczne i grzewczo – chłodnicze. Ogrzewanie w nowym kościele będzie zainstalowane w podłodze, co jest w tych czasach powszechnie zalecane. Jest jeszcze wielu przeciwników tego systemu, ale wierzę, że tylko dlatego, iż nie poswięcili wystarczająco czasu, aby się dokładnie zapoznać z tym systemem. Będzie to element bardzo ważny dla oszczędności w zużyciu gazu. Wspomniany system ogrzewa kościół czy inne pomieszczenia na wysokości człowieka. Czyli nie musimy nagrzewać całej ogromnej przestrzeni, gdzie człowieka nie ma, gdzie człowiek nie siedzi. Poza tym nagrzana podłoga długo utrzymuje ciepło i można na wszelki możliwy sposób regulować i nastawiać ogrzewanie  według potrzeb i życzenia. Możemy komputerowo zaprogramować, kiedy i jakie pomieszczenie będzie ogrzewane i jaką temperaturę chcemy osiągnąć. Tak więc jeżeli chcemy, aby było ciepło tylko w zakrystii i w salkach, to wystarczy nacisnąć dwa guziki i będzie ciepło tylko w tych dwóch miejscach. To co pozostało absolutnie niezmienione, to jest wygląd zewnętrzny kościoła, jego wysokość jeśli chodzi o wieże aż do krzyża. Do krzyża kościół będzie 16 pięter wysoki.

"Goniec" - Będą dzwony?

O. Adam, OMI - Tak, będą trzy dzwony. Nadaliśmy im już nawet imiona: Matki Bożej Ludźmierskiej, Jana Pawła II i Św. Eugeniusza de Mazenod

"Goniec" - A pozwolenie na dzwonienie?

O. Adam, OMI - Skoro dzwony są ujęte w planach,  a plany zatwierdzone przez miasto Brampton, to również jest pozwolenie na ich użycie. Będziemy ich używać każdego dnia: na Anioł Pański o godz. 12:00 w południe oraz o godz. 18:00 wieczorem, a o  godz. 21:00 natomiast będzie rozbrzmiewać z wieży melodia Apelu Jasnogórskiego wykonana na trąbce.

"Goniec" - a co z basementem?

O. Adam, OMI - Zrezygnowaliśmy z budowy basementu pod kościołem. Tym samym obniżyliśmy koszt kościoła o $1.5 miliona. W naszej sytuacji mogliśmy wykorzystać wysokość kościoła i zbudować basement na pierwszym piętrze. Wszyscy mają basement piętro niżej, my będziemy mieli basement piętro wyżej. Tak więc do naszej sali parafialnej oraz salek katechetycznych na pierwszym piętrze będzie można dotrzeć używając windy lub klatki schodowej. Pomieszczenia piwniczne będą tylko pod wieżą i służyć będą do celów gospodarczych, związanych z funkcjonowaniem kościoła. Jak widać postanowiliśmy racjonalniej wykorzystać ogromną wysokość kościoła, który był planowany z potężnym balkonem (chórem),  który miał opasać cały kościół od wewnątrz. Balkony miały pomieścić dodatkowo przynajmniej 500 ludzi. Zaplanowana sala parafialna w miejsce balkonów pomieści ok. 200 ludzi, co w zupełności wystarczy na różne potrzeby takie jak: spotkania w grupach i organizacjach parafialnych, opłatki, wydarzenia związane z życiem parafii oraz oczywiście będzie wspaniałym miejscem, aby budować chrześcijańskiego ducha wspólnoty po każdej Mszy św. przy pączku i kawie.

"Goniec" - Trzy miliony potrzebne są do tego, żeby zamknąć stan surowy a co z funduszami na wyposażenie kościoła?

O. Adam, OMI - Kościół będzie kompletnie wykończony, poza paroma elementami, które nie przeszkadzają w sprawowaniu liturgii, czy też nie wpływają na sprawne funkcjonowanie obiektu. Na przykład boczne kaplice, których będzie osiem -  będziemy je kończyć sukcesywnie prawdopodobnie przez następnych pięć lat. Oto zaplanowane kaplice:
1. Kaplica Najświętszego Sakramentu,
2. Kaplica Chrzcielna,
3. Kaplica Matki Bożej Ludźmierskiej,
4. Kaplica św. Eugeniusza de Mazenod
5. Kaplica Bożego Miłosierdzia,
6. Kaplica Najświętszej Rodziny,
7. Kaplica Jana Pawła II,
8. Kaplica św. Judy Tadeusza
To samo dotyczy ławek w kościele. Ławek nie mamy w budżecie, więc zadowolimy się na początku  krzesłami. Wszystko inne jest już w budżecie.

"Goniec" - Ruszenie z budową kościoła to wielki sukces proboszcza parafii, nie jest tajemnicą, że były kłopoty, przeszkody, jakieś "życzliwe" listy do Kurii...

O. Adam, OMI - To już na szczęście przeszłość. Mieliśmy wielkie kłopoty z ziemią. Nie jest ona tak na prawdę taka zła jak o niej mówiono, jak mówili nawet ci, którzy wynajęci byli przez archidiecezję jako nasi konsultanci, jako ci którzy mieli nam pokazać pewną i najbardziej właściwą drogę wyjścia z patowej sytuacji. Niestety, oni zawiedli, bo bronili przede wszystkim ekstremalnego i kosztownego rozwiązania, chroniąc przy tym swoją skórę i swoją pozycję. Chcieli nam tutaj zbudować prawdopodobnie fundamenty pod drugą Bazylikę Sw. Piotra albo pod katakumby...

"Goniec" - Ta "ekspercka" opinia zaszkodziła, bo drastycznie podnosiła koszty budowy i ludzie zaczęli się zniechęcać...

O. Adam, OMI - Myśmy się nie mogli bronić, ponieważ to byli nasi konsultanci i to był cały problem. Gdybyśmy wtedy mogli poprosić o drugą opinię, to byśmy z tej sytuacji wyszli szybciutko, bez żadnego szwanku,  ale niestety archidiecezja miała wszystko w ręku. Archidiecezja monitorowała sprawę bezgranicznie wierząc tym ludziom, których przecież sami zatrudnili. W związku z tym, myśmy im też wierzyli, nie było innej możliwości. Jednak nasi ludzie, którzy są bardzo zaangażowani od samego początku i większość z nich to bardzo dobrzy profesjonaliści, czuli, że coś tu jest nie tak, tylko nie wiedzieliśmy jak to rozwiązać, nie wiedzieliśmy gdzie iść po pomoc. Takim najbardziej pomocnym człowiekiem, kimś kto przyjechał do nas jak na białym koniu, aby nam pokazać drogę, aby nas wyprowadzić z tego gąszczu różnych spraw, w które żeśmy się uwikłali, to jest nasz generalny kontraktor Józef Kutlesa, który wziął na siebie całą odpowiedzialność udowodnienia ekspertom wynajętym przez archidiecezję, że można to rozwiązać w inny sposób, że nie potrzeba tam wydawać tak dużo pieniędzy i nie potrzeba robić tak wielkich zabezpieczeń, bo ta ziemia, jak on to wielokrotnie stwierdził, a potem zostało to potwierdzone przez innych niezależnych profesjonalistów, że ta ziemia jest po prostu przeciętna. Ani nie jest najlepsza, ani nie jest najgorsza. Na takiej ziemi, mówi, ja buduję w całym Ontario. To nie jest jakaś sprawa, która byłaby karkołomna, która byłaby absolutnie wyjątkowa.

"Goniec" - Poradził sobie Ojciec z naturą, rozwiązaliście ten problem dotyczący ziemi. A ludzie, czy przestali szkodzić?

O. Adam, OMI - Jest zawsze jakaś grupka ludzi, i ona dalej jest. Ja mam to szczęście, że ci ludzie nigdy nie mają odwagi, żeby przyjść i powiedzieć mi to w oczy. Ja się dowiaduję od innych, że ktoś powiedział coś, że ktoś znowu próbuje mieszać, posądza mnie o różne rzeczy, np. pytając gdzie się podziały pieniądze, że te pieniądze gdzieś znikają, że nie ma nad tym kontroli, że ten kościół nigdy nie powstanie. To są ludzie mali, którzy najpierw, uważam, nie mają Boga w sercu, bo jak można  walczyć przeciwko Bogu i przeciwko Jego planom – mając Boga w sercu? Po drugie, są to ludzie, którym nie zależy na dobru Polonii kanadyjskiej,  którzy nie chcą dać nic od siebie, żeby tę Polonię budować, żeby się poświęcić dla wielkiej sprawy, którą wspólnie tworzymy. Jest to przecież millennijne dzieło Polonii kanadyjskiej,  które zaproponował sam Sługa Boży Jan Paweł II, nasz umiłowany Ojciec Swięty w czasie poświęcenia kamienia węgielnego. W tym duchu to dzieło budujemy. Budujemy nie tylko kościół ale także całe zaplecze, które jest potrzebne do życia polonijnego i w związku z tym ludzie, którzy nie rozumieją tego i nie chcą pomóc, poprostu powinni siedzieć cicho. Powinni się nie odzywać. Powinni zamilknąć. Jeżeli ktoś nie zgadza się z filozofią tego przedsięwzięcia, nie dał nic z siebie, nie ofiarował swojego czasu, swoich talentów  i nie dał żadnych środków materialnych, to uważam,  że nie ma prawa moralnego na ten temat się wypowiadać. A jeżeli się wypowiada i mówi źle, to tylko po to, aby zagłuszyć swoje
sumienie, które mu wyrzuca jego grzech i jego małostkowość! Mam czasem wrażenie, że ludzie posądzają mnie o to, co sami by robili będąc na moim miejscu. Przyznam szczerze, że pomysły mają wykwintne, ja sam bym tego nie wymyslił. Tylko ci, którzy na prawdę pomogli, którzy otworzyli swoje serce, którzy pomogli finansowo, to oni właśnie mają odwagę przyjść i powiedzieć mi o swoich wątpliwościach w oczy. Oni mają odwagę zapytać: proszę ojca, jak to tak naprawdę jest? Nawet do tego stopnia: proszę ojca, proszę mi pokazać plany, proszę mi pokazać taki czy inny dokument, proszę opowiedzieć szerzej o decyzjach, które zostały podjęte. Proszę mi powiedzieć jak wygląda kontrola finansów; kto je kontroluje i w jaki sposób. Proszę mnie zaprosić na spotkanie z radą budowy i z komisją funduszu, bo ja mam pytania, które chciałbym skierować do ludzi bezpośrednio zaangażowanych. I nie ma problemu, zawsze otrzymują o co proszą. To są ludzie, których ja szanuję, którym  błogosławię, za których się modlę  i z którymi można współpracować. To są Boży ludzie! I chwała Bogu takich ludzi jest wielu. Wszystkimi innymi się nie przejmuję, idę do przodu, robię swoje. „Psy szczekają karawana jedzie dalej”. Nade mną jest Pan Bóg, moje sumienie, jest archidiecezja Toronto, jest Revenue Canada. Ze mną ściśle współpracują dwie komisje: komisja funduszu budowy kościoła i komitet budowy kościoła. Ja więc, nie muszę się już nikim więcej przejmować. Wszystko co miało być zabezpieczone, jest zabezpieczone; w tym kraju nie da się inaczej. Są ludzie i urzędy, które mają władzę nade mną i przyrzekam - sprawują swoją władzę solidnie według określonego rytmu  kilka razy do roku. Tak więc ja nie muszę się nikomu innemu tłumaczyć! Zrobię to jednak zawsze, kiedy widzę, że ktoś pyta z troską o dobro wspólne, kiedy widzę, że ktoś ma Boga w sercu i nieudawaną miłość do Ojczyzny i Polonii.

"Goniec" - Dziękuję za rozmowę i idziemy na budowę?

O. Adam, OMI - Idziemy!

Rozmawiał Jerzy Rosa
Mississauga



News Articles    Search    Archives

Strona główna | Nasza Parafia | Dzieło Millenijne | Nauka Kościoła| Polonia | Księga gości | Kontakt
2005 © St. Eugene de Mazenod Parish, Brampton ON, Canada | Created & sponsored by: Comandix Technologies Inc.